• Nowe Tipo albo ... - nowe i używane od 2011r. przebieg do 75.000 km, salon Polska - max. 60.000 zł

Moderatorzy: metalman, kubajg

 #77942  autor: łysy
 12 lis 2017, 17:26
Wiem jedno. Następnym autem nie będzie fiat.

Wysłane z mojego Elegance_5_0 przy użyciu Tapatalka

 #77943  autor: Marek19736
 12 lis 2017, 17:34
@łysy No i ok, ale powiem, że szczerze mówiąc idealnych samochodów nie ma. Ale co byś nie kupił powodzenia sam ocenisz czy będzie lepszy niż Fiat czy też nie ;)
 #77947  autor: łysy
 12 lis 2017, 17:44
Mam w domu porównanie jak pisałem wyżej. Co kto lubi. A z fiatów miałem cieniasa, punto i brava i teraz bravo. Brat ma mito. Więc wyrobiłem sobie zdanie nt awaryjności.

Wysłane z mojego Elegance_5_0 przy użyciu Tapatalka


 #77950  autor: Ardaenye
 12 lis 2017, 18:04
A u mnie w rodzinie od zawsze fiaty, rodzice, kuzyn, wujkowie zawsze fiaty. Począwszy od Malucha, przez Seicenta, Pandy, Bravo (I), Punto Evo, Bravo 2... I poza eksploatacją to nic im się nie dzieje. Następne auto to Fiat ;) Jak widzisz opinie i wrażenia mogą być skrajnie różne.
 #77954  autor: olo_mistrzu
 12 lis 2017, 19:48
Panowie ja też miałem do tej pory tylko fiaty. Auta te nigdy mnie nie zawiodły, ale miały swoje bolączki, psuły się pierdoły. Teraz chcę sprawdzić coś innego, Japońca najlepiej. Chociaż jak się ceed pojawi pojadę po niego. Czas na zmianę po prostu. biję się z myślami, wiem, że opony, klocki, oleje to będzie albo i nie do zmiany. Zależy kto jak serwisował, może po serwisie się trafi. Rozrząd w Hondzie czy w Kii Ceed na łańcuchu, z tego co wiem w tym przypadku całkiem fajnym, więc to odchodzi. Wujo ma Toyotę Auris 1.4 d4-d od nowości, kupił w 2008r. jeszcze bez dpf. Na blacie 220.000 km. To co powiem, wyda się nieprawdopodobne. Ma oryginalne tarcze na aucie, przód i tył, zmienił klocki po raz pierwszy przy 160.000 km, 90 % przebiegu to trasa - po Polsce ! Jeździ jak emeryt, ale z ręką na sercu powiem, że ma oryginalne tarcze od nowości.... zrobię wam zdjęcie tarcz po przebiegu 300.000 km bo wtedy pewnie je zmieni. Tył nawet bez rantów, przód już ranty ma, ale grubość w normie.... to jest naprawdę niesamowite :). Gdyby ktoś obcy mi to powiedział nigdy bym tego nie łyknął. Jednak ja to zobaczyłem na własne oczy :). NIe naprawiał nic, poza wymianą oleju + filtry + wymiana opon. Zero, nic, kompletnie żadnej usterki od nowości ! Wcześniej miał Punto II 1.9 DS też salonowe, które zawsze miało coś .... jakieś pierdoły, duperele ale zawsze trzeba było coś w nim robić. Wiem, że on ma Aurisa o od wyjazdu z salonu, ja takiej opcji nie będę miał.
 #77957  autor: Sagan07
 12 lis 2017, 20:45
Temat o moim Yarisie (nówka z salonu): http://forum.toyotaklub.org.pl/index.ph ... 58336.html
- mój wujek ma Yarisa III i też miał remont silnika z tego samego powodu. Mój przypadek nie był odosobniony.

Jeżeli liczysz na totalnie bezproblemową eksploatację samochodów Japońskich to się niestety przeliczysz. Jakość jest o wiele gorsza niż w modelach z końcówki lat 90 (one się teraz psują już ze starości). Generalnie kup co Ci się bardziej podoba i jeżeli to używka to wybierz to co ma tańsze części, a jeżeli to nowy to model który jest tańszy.
 #77963  autor: Dareek
 12 lis 2017, 21:13
@olo_mistrzu widzisz można Aurisem D4d zasada prosta hamowanie silnikiem mozeszi nawet 1000 km na raz przejechać ( u mnie w julce jak wstawiełem Brembo to OE klocki nie były nawet w 70% zużyte po nalocie 75 tkm - wiadomo autostrada A4) ale powiem Ci tak- wszystko niby ok potem taka perełka trafia do normalnej eksploatacji i jest dramat bo pół auta do wymiany. normalna czyli miasto przyspieszanie, hamowanie skręcanie gaszenie odpalania tu krawężnik tu studzienka i nagle szok. Wybacz ale nie raz już takie autka rzekomo dbane widziałem. Wiesz nie mam nic przeciwko temu ale potem tak to wygląda.
 #77964  autor: olo_mistrzu
 12 lis 2017, 21:17
On dalej jeździ, plan jest taki, że pół bańki nim pyknie ;)... zobaczymy czy się da. Zgadzam się z Tobą, ktoś kto kupi, będzie musiał włożyć kasiorę, ale za szybko to nie nastąpi. On chce nim jeździć, aż się rozpadnie ;)...
 #77969  autor: PingNoMore
 12 lis 2017, 22:18
dam9an pisze:A ja miałem dużo opli i więcej opla już nie kupię ;)
Tak mi się przypomniało:
Pyta facet sprzedawcę części na giełdzie. Ma Pan coś do Opla?
Sprzedawca odpowiada: tak, obrzydzenie.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

 #77981  autor: abezus
 13 lis 2017, 07:47
Dareek pisze:
12 lis 2017, 14:51

maja zawyżoną- nie są warte więcej niż takie same kompakty z tego samego okresu tylko handlarzyki chcą podtrzymać mit niezawodności i naród łyka jak pelikan a potem :shock: :D
Żebyś sienie zdziwił- współczesna Honda czy Toyota z bezawaryjnymi autami sprzed 15 czy 20 lat mają wspólną ale .. nazwę - naprawdę żadne z tych aut nie jest warte takiej kasy - zwróć uwagę Bravo z 2010 r. za ok 27 tyś, a Honda 2012 za 50 tys- musiałbym na dynie opaść aby cokolwiek takiego kupić .
Auta tych marek psują się jak każde inne do tego mają fatalne zabezpieczenie antykorozyjne lakier ma więcej wspólnego z plakatówką niż lakierem samochodowym szybko zużywające się tapicerki i wnętrze a do tego wysokie ceny części.
Wiele autek jest mocno zużytych przez założenie że jak już nie dojadę wtedy ląduję najtańszy zamiennik bo OE kładzie na kolana.
Tłumaczysz mi rzeczy o których bardzo dobrze wiem od lat. Problem w tym że to nie wina handlarzy, bo handlarze sprzedają to na co jest popyt tylko ludzi którzy są baranami i po pierwsze ślepo wierzą temu co pisze Auto Świat itp, po drugie myślą że japończyki mają taką niezawodność jak dawniej. Prawda jest taka że w japończykach pierdoły psują się rzadziej niż w samochodach włoskich czy francuskich, natomiast wszystko ma plusy jak i minusy. Tak jak pisałem, to nie problem tylko japońskich marek bo jak wytłumaczyć fakt że za Audi a4 b6 1.8T w porządnym stanie z rocznika 2002-03 trzeba zapłacić 20-21 tyś zł. To nie wina handlarzy którzy podbijają cenę, tylko baranów którzy dosłownie biją się o każdy dobrze zachowany egzemplarz ww samochodu bo jest to "Ałdi z kultowym 1.8T". Ludzie patrzą stereotypowo i to jest fakt. Oczywiście Ty tak nie patrzysz bo jeździsz alfą gdzie połowa Polaków twierdzi że alfa przecież jeździ non stop na lawecie :). Sam miałem 2 alfy i mogę powiedzieć że ich awaryjność jest dokładnie identyczna jak samochodów niemieckich których też parę posiadałem.
 #77990  autor: dam9an
 13 lis 2017, 10:15
Ceny niektórych starych aut trzymają się z dwóch powodów: po pierwsze mało jest aut w dobrym stanie więc ich właściciele wycieniają je wyżej niż inne modele znajdujące się na rynku co jest zrozumiałe, gdyż większość rynku to szroty z Niemiec. Po drugie nowa auta drożeją, więc z automatu podbija to cenę aut uzywanych.
Teraz pytanie do uzytkowników, którzy mówią, że nie dadzą za 10 letnie auto 20 tysi - to ile chcecie dać? 5 000? Auto traci w ciągu 10 lat ok 70% i z cen na rynku tyle wychodzi. To, że jest wiele tańszych aut z Niemiec obniżających ceny o niczym nie świadczy.
Należy również PODKREŚLIĆ, iż auta uzywane w Niemieczech kosztują więcej niż te ściągane do Polski. Jak ktoś nie wierzy polecam systematyczne odwiedzanie mobile.de. Naprawdę mozna się zdziwić ile kosztują 10 letnie auta. To teraz pytanie dla kumatych: komu opłaca się kupić auto w Niemczech, porobić opłaty, przywieść i sprzedać w często mniejszych pieniądzach niż ceny niemieckie? A później jest płacz, że auto 150 000 km przebiegu i silnik się rozsypał :)
 #78002  autor: lukaselk
 13 lis 2017, 13:18
olo_mistrzu pisze:
12 lis 2017, 19:48
Rozrząd w Hondzie czy w Kii Ceed na łańcuchu, z tego co wiem w tym przypadku całkiem fajnym, więc to odchodzi.
Nic nie odchodzi bo łańcuch wymienia się tak samo jak pasek. Różnica jest taka, że łańcuch jest droższy i zanim się zerwie to się rozciąga i hałasuje przez co słychać, że jest już w stanie agonalnym. To nie jest dożywotnie rozwiązanie jak to się niektórym wydaje.
 #78004  autor: Toolbox
 13 lis 2017, 13:46
Kiedyś łańcuchy były grube, często dwurzędowe, pancerne i nie wymagały wymiany ... ale psuły się napinacze, ślizgi itp. więc i tak trzeba było to kontrolować i wymieniać. Dziś łańcuchy się wyciągają, koła wycierają, napinacze rozlatują. Dziś rozrząd łańcuchowy nie ma żadnej przewagi jakościowej i podwyższa koszty serwisowe niestety ;) do tego w wielu markach rozrząd umiejscowiono tak że do jego wymiany trzeba wyjąć silnik (np. w BMW jest od strony przegrody pod podszybiem.
 #78008  autor: LifeRelax
 13 lis 2017, 14:38
Dlatego warto się zastanowić, czy posiadając taką kwotę do zainwestowania nie pójść w coś nowego. Tym bardziej, że zbliża się koniec roku, to i wyprzedaże będą się nasilać.
 #78051  autor: olo_mistrzu
 13 lis 2017, 22:00
To co zauważyłem kierowcy alf i fiatów są dużo bardziej sympatycznymi sprzedawcami niż hondziarze ;).... bez problemu piszą - mówią o historii auta, nawet jak miało dzwon, to mówią. Nie wiem od czego to zależy, albo na takich ludzi trafiam. Pytam teraz właśnie jednego od hondy o serwis, kiedy był itp. a on, że tak jak książka mówi, czego pan chcesz więcej. Się k...a odechciewa i ciśnienie skacze ;)... VIN, po co panu VIN, mówię że idealny , co pan będziesz sprawdzał :village: .... Starszy Pan, tylko w trasy jeździ.... mankament tylny czujnik pasów bezpieczeństwa pokazuje niezapięte pasy. Panowie, ma ktoś blisko i obejrzałby tą hondę ? 49.000 zł ostatecznie + cb radio z anteną gratis. Mam calutką Polskę do przejechania....

https://www.otomoto.pl/oferta/honda-civ ... 5dbad41f6b

Ostatecznie mam VIN:
SHHFK2760CU002040

Znając życie 1-2 dni i jej już nie będzie.... tak niestety jest z Hondami. 48-49.000 zł za 2012r. - 1-2 dni i nie ma. Przebiegi od 35 do 80.000 km. Zanim wyjadę to już nie ma. Z drugiej strony wiem, że jestem dosyć wybredny i co ludzie biorą nie zawsze musi mnie satysfakcjonować. Tak właśnie mija mi zaraz 4 tygi bez auta.

Już kilka takich Hond było, tylko 2013, przebiegi do 50.000 km i cena +-53.000 z wersje sport lub lifestyle full wypas z ksenonami, bez skóry i szklanego dachu .... trochę ponad budżet. Bez targów sprzedane, moje targi nie zdążały za sprzedanymi samochodami. Wszystkie, co do jednej sprzedane w 2-3 dni. Jednym słowem jest Honda, wsiadasz i jedziesz i nastawiasz się, że za cenę wyjściową musisz brać :), bo i tak się sprzeda. Przez telefon 500 zł urwiesz z wiatrem. "Magia Hondy ;)".
 #78067  autor: Toolbox
 14 lis 2017, 09:00
Mi się kiedyś ten Civic bardzo nie podobał, potem stwierdziłem że jest taki dziwny że aż fajny :) ale zrobiłem jazdę próbną i czar prysł na dobre. Wg moich odczuć 1,8 142 KM nie jedzie, wnętrze ciasnawe, zawias twardy i jakiś taki skaczący. Na plus rozwiązanie tylnej kanapy i gigantyczny bagażnik. O ile za nową jeszcze w 2016 r. można było dać te 72-76 tys zł, o tyle za 5 letnią 50 tys nie dałbym w życiu ;) faktycznie jak pisze @LifeRelax lepiej byłoby szukać czegoś nowego na wyprzedaży (wiem że mi się oberwie ale za te 50K wolałbym nowe Clio IV 1,2 TCe 120 KM, ma przyspieszenie lepsze jak T-Jet 120 KM a wnętrze niewiele mniejsze)
 #78076  autor: Dareek
 14 lis 2017, 11:44
@olo_mistrzu to jest 6 letnie auto -w sprawie VIN dzwoń do ASO - zdjęcia tak zrobione że nic nie widać.
moje zdanie - dołóż 10% kupuj nowe- nawet to Clio- nowe to to nowe gwarancja zero przebiegu. - to za chwile będzie starym trupem.
 #78111  autor: olo_mistrzu
 14 lis 2017, 20:05
https://www.otomoto.pl/oferta/hyundai-i ... zj9Px.html - chyba sprawdzę osobiście jutro to auto. Jutro jestem umówiony, więc zobaczymy. Auto jeszcze na gwarancji - serwisy regularnie co roku robione, ostatni w maju tego roku. Auto fabrycznie ma 5 lat gwarancji bez limitu km. I właściciel, bez przygód lakierniczych. Zostawił w rozliczeniu za nowe auto.